|
- Arcane http://www.arcane.pun.pl/index.php - Granice terenów klanowych http://www.arcane.pun.pl/viewforum.php?id=13 - Skały pokoju http://www.arcane.pun.pl/viewtopic.php?id=95 |
| Nemezis - 2014-03-22 21:52:46 |
|
| Lishia - 2014-04-03 19:08:44 |
Przytruchtała na miejsce. Było tu bardzo pięknie, widok zachodzącego słońca, ćwierkające ptaki i nieliczne małe dinozaury. Powęszyła w powietrzu, porozglądała się... Żadnego dinozaura. No cóż, jej punktualność wzięła górę więc położyła się na jednej z nasłonecznionych skał. Ciepło uderzyło w jej ciało i z zadowolenia przymrużyła swe żółtawe ślepia. Ma czas, zaczeka na resztę. |
| Yvette - 2014-04-03 19:59:21 |
Przywedrowala do Skal pokoju. Nie zwracajac zbytniej uwagi na otoczenie wskoczyla na skale i przycupnela na jej szczycie. |
| Kamirah - 2014-04-03 20:06:28 |
Jako ostatnia doszła do celu. |
| Lishia - 2014-04-04 06:56:30 |
Pozostali już byli. Dopiero teraz przekonała się o ogromie samicy spinozaura, oraz o chytrości w oczach niebieskiej raptorki. Siedziały więc tak w ciszy, mijały minuty a żadna z nich nie chciała się odezwać. Nie cierpiła takiej grobowej ciszy a więc postanowiła że ona jako pierwsza zabierze głos. Wstała, otrzepała się i uniosła lekko głowę. |
| Nemezis - 2014-04-04 08:38:21 |
Spóźniony, jak zresztą zawsze, Haven dotarł na skały pokoju. Słysząc, jak przywódczyni klanu natury postanowiła się przedstawić sam to zrobił, chociaż wiedział, iż wszyscy znają jego imię. |
| Kamirah - 2014-04-04 14:33:31 |
Siedziała tylko i słuchała. |
| Yvette - 2014-04-04 14:42:22 |
- Yvette. - Przedstawiła się krótko i zamilkła, widząc Haven'a. Wysłuchała jego przemowy i odpowiedzi Kamirah. |
| Lishia - 2014-04-04 14:59:21 |
- Klan natury ma jak na razie mało członków Havenie, lecz mogłabym rozważyć kilka pomysłów w sprawie wojny która MOŻE nadejść. Z racji tego,iż mój klan się nie wtrącał , nie będziemy oczywiście brać udziału w żadnych bijatykach które nas nie dotyczą. Gdyby doszło do wojny, nie chcę nikogo widzieć na moich terenach- To były jej "wymagania". Nagle poczuła, jakby ktoś jej wywrócił wnętrzności do góry nogami. Była głodna, ale nie mogła teraz tak po prostu sobie odejść. |
| Nemezis - 2014-04-04 15:37:16 |
Mruknął przeciągle w zastanowieniu. Kamirah znowu się wybraniała jakimiś bzdurami, zamiast uczestniczyć w obecnym zebraniu. |
| Yvette - 2014-04-04 16:09:52 |
Zasyczała z irytacją. Nie mogła się powstrzymać. Była szpiegiem, zawsze chodziła gdzie popadnie i szukała ciekawych miejsc, kryjówek, poznawała tereny wroga. |
| Kamirah - 2014-04-04 16:52:44 |
- Nie moja wina że charakter ognia jest wybuchowy, jak to ogień - przyglądała się niebu, jakoś żaden z łbów znajdujących się tu gadów, nie przypadał jej do gustu. No może Lishia. |
| Lishia - 2014-04-05 08:56:05 |
- Zgadzam się z Khamirą w jednym: ogień i woda są od tysięcy lat sobie wrogie. Nie ukrywam jednak, że natura także nie przepada za ogniem. Jeżeli chcielibyście się bić, to proszę się przenieść na tereny niczyje- Nie wyobrażała sobie, żeby podczas wojny, gdy ona będzie sobie spacerowała po swoim terytorium, nagle miałaby spotkać jakiegoś zakrwawionego dinozaura. - To może postaramy się o jakąś ugodę? Tak jak wcześniej powiedział Haven, z korzyściami dla obu stron. A to,że członkowie mojego klanu się rozeszli na wszystkie cztery strony świata, wynika tylko z tego że niemieli jeszcze przywódcy. Obróciła łeb w stronę Khamirah. Rany skąd ja ją znam? Nie daje mi to spokoju. |
| Hector - 2014-04-05 12:39:36 |
Zniecierpliwiony raptor chodził sobie między skałami. Żadnego dinozaura w zasięgu wzroku. Może przenieśli to spotkanie? A co jeśli po prostu źle poszedłem? Nie, przecież to miało być tutaj. Ta cisza była denerwująca w połączeniu z lekkim wiaterkiem. Po chwili usłyszał głosy i zobaczył Havena. Lepiej nie ryzykować i odejść stąd, zanim wpakuję się w kłopoty. Jednak wbrew swojej woli powoli ruszył w stronę przywódców. Zatrzymał się pod skałą. W jego głowie rozbrzmiewało echo szyderczego śmiechu Strike'a. |
| Nemezis - 2014-04-05 12:44:38 |
Wysłuchał co mieli do powiedzenia wszyscy, zaś gdy już miał się odezwać do jego wrażliwego nosa doszedł kolejny zapach. Odwrócił się momentalnie w jego stronę i kłapnął pyskiem za skałę. Na początku sądził, iż to może być zastępca klanu natury, jednakże w jego pysku utkwił ogon młodego raptora, który na terenach klanu ognia przebiegł mu pod łapami. |
| Yvette - 2014-04-05 12:57:05 |
- Wybuchowość nie jest naszym problemem, a waszym. - Odpowiedziała Kamirah. Zauważyła, iż Lishia co chwilę rzuca Kamirah badawcze spojrzenie, a i wydawało jej się, iż w jej głosie nie było zbytniego przekonania co do tego, że nie przepada za klanem ognia. |
| Hector - 2014-04-05 13:00:38 |
Haha hahaha! - Wrzeszczał Strike w czerepie - Ha ha hahaha! Wspaniałe! - Zauważ tylko, że jest prawdopodobieństwo na dostanie niezłych batów od Havena - cichutko mruczał pod nosem Hector tak, aby nikt nic nie usłyszał, a potem powiedział ze skruchą - Przepraszam za to nieodpowiednie zachowanie - i pędem pobiegł za dalekie głazy. |
| Lishia - 2014-04-05 13:04:01 |
Była zszokowana. Ona także poczuła zapach Hektora, lecz o ułamek sekundy za późno od Havena. Nie miała pojęcia co on tu robi, po co tu w ogóle przylazł? Była bardzo zła, dobrze wiedział że nie może tu przychodzić. Nie miała wyboru musiała go przepędzić -Haven ma rację! Co ty tu robisz, chcesz żeby cię zabił? Życie ci nie miłe?! Uciekaj stąd Hektor, zanim i ja stracę nad sobą panowanie!- Krzyczała jak oszalała, nie ukrywała złości. Niesforny i niemyślący.. Uhh.. A może to przez Strik'a się tu znalazł? W dalszym ciągu nie wiedziała co/kto to jest. Wstała i zrobiła krok w stronę Hektora, dając mu znać, że ma spadać na tereny klanu natury. |
| Lishia - 2014-04-05 13:09:22 |
Kiedy Hektor odbiegł, zwróciła się do reszty z przeprosinami -Wybaczcie, nie mam pojęcia po kiego tu przyszedł, bardzo was przepraszam powiedziałam mu że ma na mnie czekać. Proszę...kontynuujmy. Nie ochłonęła jeszcze, cała dygotała i powarkiwała pod nosem. Miała ostry charakter, i bardzo denerwowało ją nieposłuszeństwo. Po zakończeniu zebrania, musi iść coś upolować, dać upust złości. Położyła się z powrotem na skale, w oczekiwaniu na głos Havena. |
| Nemezis - 2014-04-05 13:24:27 |
Wypuścił powietrze z niskim pomrukiem, zerkając w stronę, którą pognał z powrotem ten wariat. Lishia też budziła pewne kontrowersje, była bardzo podobna do Kamirah w tamtym momencie. No cóż, ale dziwne to było tylko dla Havena, nie wiedział jak to jest tracić nad sobą panowanie, ponieważ z natury był spokojny i harmonijny. |
| Lishia - 2014-04-05 13:32:28 |
To chciała usłyszeć. Teraz miała pewność, że nikt z jej klanu nie zostanie ranny, ani że nie spotka nikogo zranionego. Nie miała już nic do dodania. Skinęła głową w stronę Havena, w geście porozumienia -Khamiro jakie będzie twoje postępowanie w tym oto problemie? Postaraj się panowałć nad emocjami-choć nie ukrywam i że mi zdarza się wybuchnąć- bo naprawdę możesz mieć przez to kłopoty z swoim klanem i reztą. Burknęła pod nosem. |
| Kamirah - 2014-04-05 16:06:31 |
Myślała, jednak po chwili odpowiedziała: |
| Lishia - 2014-04-05 17:10:11 |
Postanowiła się nie odzywać. Te przeprosiny były skierowane do klanu wody, a nie do niej. Aż w końcu powiedziała -No to może przyjmiecie przeprosiny, i w końcu zabierzemy się za ustalanie warunków ugody? No chyba że jakoby wolicie mieć wojnę.Mruknęła. Miała nadzieję, że Haven i Yvette się zgodzą na ten pomysł, bo za niedługo będzie musiała iść, wysłać kogoś na patrol, oznakować teren... i inne ważne rzeczy. |
| Nemezis - 2014-04-05 21:26:53 |
Spojrzał na nie obydwie. Doprawdy nie mógł traktować innych klanów na poważnie. Niby przeprosiły, ale spotkanie to nie czas na polowanie i pożywanie się. Pokręcił łbem zażenowany. |
| Lishia - 2014-04-06 09:51:18 |
Dla niej wszystko już było ustalone. Musiała zawiadomić więc swoich, by nie wchodzili na nieswoje tereny. Nagle coś ją w środku jakby uderzyło. Coś działo się na jej terenie, nie mogąc opanować instynktu rzuciła tylko |
| Nemezis - 2014-04-06 12:01:14 |
Odprowadził ją jedynie spojrzeniem. Nie miał zamiaru jej upominać o tym, że spotkanie kończy się gdy każdy z przywódców tak zadecyduje a nie wtedy, gdy jeden z nich ma taką zachciankę. W tym momencie szacunek do klanu natury spadł na samo dno, zaś ten do klanu ognia wzrósł dwukrotnie. |
| Yvette - 2014-04-06 12:07:41 |
Klan natury zachowywał się co najmniej dziwnie. Najpierw ten mały nieproszony gość, który próbował podsłuchiwać, potem każdy po kolei poszedł na polowanie, w środku zebrania, jakby to była jakaś restauracja i wolna chwila dla wszystkiego. A teraz Lishia po prostu odeszła, nie czekając nawet na końcową decyzję, między jej klanem i ognia. |
| Lishia - 2014-04-06 23:08:15 |
Była już bardzo blisko Skał pokoju. Z oddali widziała zarysy Havena, Yvette i Khamiry. Przycupnęła, by wymyślić jak się z tego wyplątać. Obawiała się, że jej nie zrozumieją, że wezmą ją za puszącą się idiotkę. Ale ta sprawa nie mogła pozostać niewyjaśniona. Stała jeszcze tak przez chwilę, wiatr na szczęście wiał od przeciwnej strony, więc nikt nie miał szans jej wyczuć. W końcu wstała, rany znowu zaczęły dawać się we znaki, zasyczała i powoli podeszła do przywódców. Opuściła łeb i ogon, by pokazać jak bardzo jej ta sytuacja nie odpowiada i z wstydem w głosie powiedziała -Wybaczcie mi moje zachowanie. Nie wiem jak Wam to wytłumaczyć....Może powiem prosto z mostu; mam podejrzenia, że w moim lesie, i ogólnie na terenach klanu natury, są jakieś złe duchy, zjawy czy coś w tym rodzaju, które najwyraźniej potrafią opętać kogo tylko zechcą. Obawiam się że chcą się nas pozbyć. Nie wiem czy tylko mnie, mojego klanu czy innych też.Jeden z moich ma podobny problem - .Zdawała sobie sprawę, że brzmi to niedorzecznie lecz to było naprawdę straszne. -Więc jedynie proszę Was o to, byście zapomnieli o tym, oraz wybaczyli mi moje niedorzeczne zachowanie- Miała nadzieję że te słowa wystarczą. Nie była dobra w tłumaczeniu się. Cały czas trzymała głowę i ogon nisko, nie czuła się "komfortowo", wiedziała że ktoś może wybuchnąć, że może być za tym by wyrzucić ją z rangi dowódcy. Błagała w duszy, by jej przebaczyli. |
| Nemezis - 2014-04-07 09:42:23 |
- Niepotrzebnie wracałaś, zebranie i tak już kończymy. A jeżeli na Twoim terenie znajdują się złe duchy, pójdź do tej różowej jaszczurki, która pali okoliczne lasy. Kończymy to spotkanie przywódców. - mruknął, po czym odszedł na swoje tereny. |
| Yvette - 2014-04-07 14:08:30 |
Z niezadowoleniem zeskoczyła ze skały, na które siedziała. Spotkanie zakończyło się, ale stosunki między jej klanem i ogniami był nadal niepokojący. |
| Lishia - 2014-04-07 18:51:39 |
Nie, Haven nie miał racji. Musiała wrócić, nawet jeśli już kończą. Wzruszyła ramionami i odeszła. Może wyjaśni to wszystko na następnym spotkaniu. Pobiegła w stronę granic swoich terenów by je onzakować. |