Nemezis - 2014-03-22 21:52:46

http://imagizer.imageshack.us/a/img59/9861/u9ck.jpg

To tutaj spotykają się przywódcy grup, oraz ich zastępcy. Ciepłe, słoneczne miejsce owiewane poprzez spokojny, letni wiatr.

Lishia - 2014-04-03 19:08:44

Przytruchtała na miejsce. Było tu bardzo pięknie, widok zachodzącego słońca, ćwierkające ptaki i nieliczne małe dinozaury. Powęszyła w powietrzu, porozglądała się... Żadnego dinozaura. No cóż, jej punktualność wzięła górę więc położyła się na jednej z nasłonecznionych skał. Ciepło uderzyło w jej ciało i z zadowolenia przymrużyła swe żółtawe ślepia. Ma czas, zaczeka na resztę.

Yvette - 2014-04-03 19:59:21

Przywedrowala do Skal pokoju. Nie zwracajac zbytniej uwagi na otoczenie wskoczyla na skale i przycupnela na jej szczycie.
Byla tu juz samica klanu natury, ktora spotkala w wulkanie, podczas walki z klanem ognia. Byla to albo zastepczyni, albo przywodca. Ziewnela rozdzierajaco i czekala .

Kamirah - 2014-04-03 20:06:28

Jako ostatnia doszła do celu.
Rozglądnęła się - nie widziała nic przyjemnego w tym widoku. Co prawda była największa, więc miała jakąś przewagę.
Stanęła pod skałą, nie zamierzała brać głosu jako pierwsza, ponieważ prawie zawsze kończyło to się źle.
Przycupnęła więc i czekała na dalszą akcję.

Lishia - 2014-04-04 06:56:30

Pozostali już byli. Dopiero teraz przekonała się o ogromie samicy spinozaura, oraz o chytrości w oczach niebieskiej raptorki. Siedziały więc tak w ciszy, mijały minuty a żadna z nich nie chciała się odezwać. Nie cierpiła takiej grobowej ciszy a więc postanowiła że ona jako pierwsza zabierze głos. Wstała, otrzepała się i uniosła lekko głowę.
-Nie cierpię takiej ciszy, więc może zaczniemy od przedstawienie się? Ja jestem Lishia i jestem przywódcą klanu natury.- Nic lepszego nie wymyśliła. Dobrze by było znać imiona zastępców i przywódców. Nie spuszczała oka z spinozaurzycy, przypominała jej kogoś... I to bardzo...

Nemezis - 2014-04-04 08:38:21

Spóźniony, jak zresztą zawsze, Haven dotarł na skały pokoju. Słysząc, jak przywódczyni klanu natury postanowiła się przedstawić sam to zrobił, chociaż wiedział, iż wszyscy znają jego imię.
- Haven, przywódca klanu wody. - zaczął, po czym wziął głęboki wdech i rozpoczął spotkanie. - Jak każdy dobrze wie spotkania organizowane są po to, aby jednoczyć klany i starać się nie dopuszczać do wojen, jednakże, gdy ów napiętej sytuacji rozwiązać nie możemy politycznie, wtedy wchodzi militaria. Ostatnie zatargi dotyczyły mojego klanu, klanu wody, oraz klanu Kamirah, klanu ognia. Ugoda winna zawierać korzyści dla obu stron, dlatego też jeżeli warunków narzuconych przez przywódcę oraz zastępcę klanu nie przyjmiemy rozpocznie się wojna. - mruknął unosząc łeb ku górze po czym postanowił nie odtrącać klanu natury od tej sprawy. - Klan natury z racji, że nie mieszał się w to wszystko nie musi niczego nam ofiarować. Przywódczyni, oraz zastępca ma możliwość dyskutowania co do prawości i sprawiedliwości w dobrach które przywódcy klanu wody i ognia wyznaczą sobie jako zapłatę za pewnego stopnia miłosierdzie.

Kamirah - 2014-04-04 14:33:31

Siedziała tylko i słuchała.
Wpatrywała się w Lishie, co chwila przelatywała jej myśl przez obolałą głowę ~Przecież ja ją kojarzę~
Postanowiła zabrać głos:
- Kto powiedział że mamy jakąkolwiek wojnę? Połowa twojego klanu wtargnęła na mój teren, jako iż ty zaatakowałeś mnie wraz z twoją jakże przesympatyczną koleżanką, gdy weszłam na twoje ziemie, ja miałam prawo atakować ciebie gdy ty stawiłeś łapę na mojej.
Jej klan miał już kilku członków, jednakże nadal brakowało zastępcy. No cóż, być może znajdzie się jakiś w najbliższym czasie.

Yvette - 2014-04-04 14:42:22

- Yvette. - Przedstawiła się krótko i zamilkła, widząc Haven'a. Wysłuchała jego przemowy i odpowiedzi Kamirah.
- Prawda jest taka, iż przyszłam tam na początku tylko w celach zwiadowczych, by rozejrzeć się po okolicy. A ty od razu zaczęłaś u nas polować. Być może na waszych spalonych, jałowych ziemiach nie ma zdobyczy, ale to już nie nasz problem.

Lishia - 2014-04-04 14:59:21

- Klan natury ma jak na razie mało członków Havenie, lecz mogłabym rozważyć kilka pomysłów w sprawie wojny która MOŻE nadejść. Z racji tego,iż mój klan się nie wtrącał , nie będziemy oczywiście brać udziału w żadnych bijatykach które nas nie dotyczą. Gdyby doszło do wojny, nie chcę nikogo widzieć na moich terenach- To były jej "wymagania". Nagle poczuła, jakby ktoś jej wywrócił wnętrzności do góry nogami. Była głodna, ale nie mogła teraz tak po prostu sobie odejść.
- Oczywiście chętnie włączę się w ustalanie wynagrodzenia, czy jak to tam naziwiecie-
W słowach Haven, było słychać pewność. Uważa się za lepszego?
W jej głowie cały czas kołatała się myśl-Gdzie ja widziałam tą Kamirę? 
Usłyszała jak coś obok nich przechodzi. Powęszyła i poczuła zająca. Nie mogła już wytrzymać, więc tylko zamachnęła się paszczą i po chwili zając był w jej zębach. Ciepły smak krwi spłyną do jej gardła, połknęła go w całości. Ni obchodziło ją że jest na "zebraniu", była zbyt głodna.

Nemezis - 2014-04-04 15:37:16

Mruknął przeciągle w zastanowieniu. Kamirah znowu się wybraniała jakimiś bzdurami, zamiast uczestniczyć w obecnym zebraniu.
- Cóż, klan natury na chwilę obecną nie ma zatargu z nikim. Ja osobiście mogę ręczyć, iż obecni członkowie mojego klanu nie wejdą na Twoje tereny, jednakże gdy dojdą nowi, którzy nie stawią się od razu przede mną, możesz takich spotkać na swym terenie. - oznajmił jej spoglądając z ukosa jak łapie zająca. Cóż, prawda jest taka iż przywódca nie zawsze ma pełną kontrolę nad każdym z członków swojego klanu, nawet osobniki z klanu natury rozeszli się po świecie, zamiast najpierw stanąć przed przywódczynią.

Yvette - 2014-04-04 16:09:52

Zasyczała z irytacją. Nie mogła się powstrzymać. Była szpiegiem, zawsze chodziła gdzie popadnie i szukała ciekawych miejsc, kryjówek, poznawała tereny wroga.
Nawet jeśli klan natury był pokojowo nastawiony trzymanie się z dala od tych terenów będzie dla niej wyzwaniem. Swoje tereny znała, klanu ognia również. Do zwiedzenia zostały jej tylko tereny niczyje.
A do wojny zapewne dojdzie, jeśli klan ognia nie zmieni swego zachowania, tego była pewna. Zachowała jednak milczenie, w końcu jej głos niewiele by zmienił.

Kamirah - 2014-04-04 16:52:44

- Nie moja wina że charakter ognia jest wybuchowy, jak to ogień - przyglądała się niebu, jakoś żaden z łbów znajdujących się tu gadów, nie przypadał jej do gustu. No może Lishia.
Słońce malowało się rudo złocistą barwą na horyzoncie i padało wprost na Skały Pokoju, co dawało piękny widok. Kamirah nie wzruszona siedziała w miejscu.
- Pomiędzy wodą a ogniem nigdy nie było spokoju, ale cóż, przeciwieństwa się przyciągają, ot co.

Lishia - 2014-04-05 08:56:05

- Zgadzam się z Khamirą w jednym: ogień i woda są od tysięcy lat sobie wrogie. Nie ukrywam jednak, że natura także nie przepada za ogniem. Jeżeli chcielibyście się bić, to proszę się przenieść na tereny niczyje- Nie wyobrażała sobie, żeby podczas wojny, gdy ona będzie sobie spacerowała po swoim terytorium, nagle miałaby spotkać jakiegoś zakrwawionego dinozaura. - To może postaramy się o jakąś ugodę? Tak jak wcześniej powiedział Haven, z korzyściami dla obu stron. A to,że członkowie mojego klanu się rozeszli na wszystkie cztery strony świata, wynika tylko z tego że niemieli jeszcze przywódcy. Obróciła łeb w stronę Khamirah. Rany skąd ja ją znam? Nie daje mi to spokoju.

Hector - 2014-04-05 12:39:36

Zniecierpliwiony raptor chodził sobie między skałami. Żadnego dinozaura w zasięgu wzroku. Może przenieśli to spotkanie? A co jeśli po prostu źle poszedłem? Nie, przecież to miało być tutaj. Ta cisza była denerwująca w połączeniu z lekkim wiaterkiem. Po chwili usłyszał głosy i zobaczył Havena. Lepiej nie ryzykować i odejść stąd, zanim wpakuję się w kłopoty. Jednak wbrew swojej woli powoli ruszył w stronę przywódców. Zatrzymał się pod skałą. W jego głowie rozbrzmiewało echo szyderczego śmiechu Strike'a.

Nemezis - 2014-04-05 12:44:38

Wysłuchał co mieli do powiedzenia wszyscy, zaś gdy już miał się odezwać do jego wrażliwego nosa doszedł kolejny zapach. Odwrócił się momentalnie w jego stronę i kłapnął pyskiem za skałę. Na początku sądził, iż to może być zastępca klanu natury, jednakże w jego pysku utkwił ogon młodego raptora, który na terenach klanu ognia przebiegł mu pod łapami.
Haven był zirytowany, wszyscy dobrze wiedzą, że na spotkaniach mogą być jedynie przywódcy. Posłał pogardliwy wzrok dla jego Pani, po czym rzucił gada z powrotem na ziemie, przed jej nogami.
- Lepiej porozmawiaj z nim natychmiastowo, żeby stąd odszedł, w innym wypadku wyrzucę go własnoręcznie. - burknął i zaniechał dalszego odzywania się. Nie miał zamiaru ukazywać swoich planów w towarzystwie nieproszonego gościa.

Yvette - 2014-04-05 12:57:05

- Wybuchowość nie jest naszym problemem, a waszym. - Odpowiedziała Kamirah. Zauważyła, iż Lishia co chwilę rzuca Kamirah badawcze spojrzenie, a i wydawało jej się, iż w jej głosie nie było zbytniego przekonania co do tego, że nie przepada za klanem ognia.
Była to lekko niepojąca oznaka - może w przyszłości te dwa klany się zjednoczą. Chociaż było to trochę niedorzeczne. Spokojny, pokojowo nastawiony klan natury i wybuchowy, wrogi klan ognia? No cóż, ale któż odgadnie co stanie się w przyszłości, wszystko jest możliwe. Jej rozmyślania przerwało pojawienie się młodego raptora.
Kolejny raz wyraz niezadowolenia odmalował się na pysku Yvette. Myślała, iż to oczywiste, że podczas spotkania klanu mają tu wstęp jedynie przywódcy i zastępcy.

Hector - 2014-04-05 13:00:38

Haha hahaha! - Wrzeszczał Strike w czerepie - Ha ha hahaha! Wspaniałe! - Zauważ tylko, że jest prawdopodobieństwo na dostanie niezłych batów od Havena - cichutko mruczał pod nosem Hector tak, aby nikt nic nie usłyszał, a potem powiedział ze skruchą - Przepraszam za to nieodpowiednie zachowanie - i pędem pobiegł  za dalekie głazy.

Lishia - 2014-04-05 13:04:01

Była zszokowana. Ona także poczuła zapach Hektora, lecz o ułamek sekundy za późno od Havena. Nie miała pojęcia co on tu robi, po co tu w ogóle przylazł? Była bardzo zła, dobrze wiedział że nie może tu przychodzić. Nie miała wyboru musiała go przepędzić -Haven ma rację! Co ty tu robisz, chcesz żeby cię zabił? Życie ci nie miłe?! Uciekaj stąd Hektor, zanim i ja stracę nad sobą panowanie!- Krzyczała jak oszalała, nie ukrywała złości. Niesforny i niemyślący.. Uhh.. A może to przez Strik'a się tu znalazł? W dalszym ciągu nie wiedziała co/kto to jest. Wstała i zrobiła krok w stronę Hektora, dając mu znać, że ma spadać na tereny klanu natury.

Lishia - 2014-04-05 13:09:22

Kiedy Hektor odbiegł, zwróciła się do reszty z przeprosinami -Wybaczcie, nie mam pojęcia po kiego tu przyszedł, bardzo was przepraszam powiedziałam mu że ma na mnie czekać. Proszę...kontynuujmy. Nie ochłonęła jeszcze, cała dygotała i powarkiwała pod nosem. Miała ostry charakter, i bardzo denerwowało ją nieposłuszeństwo. Po zakończeniu zebrania, musi iść coś upolować, dać upust złości. Położyła się z powrotem na skale, w oczekiwaniu na głos Havena.

Nemezis - 2014-04-05 13:24:27

Wypuścił powietrze z niskim pomrukiem, zerkając w stronę, którą pognał z powrotem ten wariat. Lishia też budziła pewne kontrowersje, była bardzo podobna do Kamirah w tamtym momencie. No cóż, ale dziwne to było tylko dla Havena, nie wiedział jak to jest tracić nad sobą panowanie, ponieważ z natury był spokojny i harmonijny.
- Lishia, z pewnością podczas możliwej wojny na swoich terenach nie spotkasz zakrwawionych wojowników, bowiem Ci będą jak robaki pełzać po swoich terenach do czasu odzyskania sił. - zaczął mówiąc doń, po czym odpowiedział dla Kamirah. - Yvette ma racje, to nie nasz problem tylko Twój. Przez brak kontroli nad swoją dzikością oraz odruchami możesz sprowadzić na swoje stado cierpienie i litry przelanej krwi a z pewnością tego nie chcesz, dlatego też radziłbym Ci abyś nauczyła się trzymać emocje na wodzy.

Lishia - 2014-04-05 13:32:28

To chciała usłyszeć. Teraz miała pewność, że nikt z jej klanu nie zostanie ranny, ani że nie spotka nikogo zranionego. Nie miała już nic do dodania. Skinęła głową w stronę Havena, w geście porozumienia -Khamiro jakie będzie twoje postępowanie w tym oto problemie? Postaraj się panowałć nad emocjami-choć nie ukrywam i że mi zdarza się wybuchnąć- bo naprawdę możesz mieć przez to kłopoty z swoim klanem i reztą. Burknęła pod nosem.

Kamirah - 2014-04-05 16:06:31

Myślała, jednak po chwili odpowiedziała:
- Postaram się panować nad tym, oraz nie realizować zdarzeń i myśli które mogą zniszczyć nasze relacje, chociażby z klanem natury - Po raz kolejny przeszyła wzrokiem przywódczynię natury.
Głód zaczął nieubłagalnie drążyć jej żołądek. W pewnym momencie odwróciła się i poszła w pobliski mały zielony lasek. Po dość długiej chwili wróciła, widocznie zadowolona z zaspokojonego głodu ~ Jak to dobrze że istnieją jeszcze tak tępe istoty jak iguanodony ~
Widocznie syta dodała:
- Przepraszam za me zachowanie.

Lishia - 2014-04-05 17:10:11

Postanowiła się nie odzywać. Te przeprosiny były skierowane do klanu wody, a nie do niej. Aż w końcu powiedziała -No to może przyjmiecie przeprosiny, i w końcu zabierzemy się za ustalanie warunków ugody? No chyba że jakoby wolicie mieć wojnę.Mruknęła. Miała nadzieję, że Haven i Yvette się zgodzą na ten pomysł, bo za niedługo będzie musiała iść, wysłać kogoś na patrol, oznakować teren... i inne ważne rzeczy.

Nemezis - 2014-04-05 21:26:53

Spojrzał na nie obydwie. Doprawdy nie mógł traktować innych klanów na poważnie. Niby przeprosiły, ale spotkanie to nie czas na polowanie i pożywanie się. Pokręcił łbem zażenowany.
- Dla klanu wody wojna nie jest większym problemem, jednakże zbieramy się tu aby takowym zapobiegać. - zaczął, po czym dokończył - W takim razie klan natury powiedział, czego chce. Ja występuję za klan wody i oświadczam, iż nie chcę widzieć na naszych terenach nikogo spoza mojego klanu. Na dodatek jeżeli ktokolwiek z jego członków zostanie pokrzywdzony w jakikolwiek bądź sposób, wszelaka ugoda zostanie zerwana i wygłoszę wojnę klanowi, który zawinił.

Lishia - 2014-04-06 09:51:18

Dla niej wszystko już było ustalone. Musiała zawiadomić więc swoich, by nie wchodzili na nieswoje tereny. Nagle coś ją w środku jakby uderzyło. Coś działo się na jej terenie, nie mogąc opanować instynktu rzuciła tylko
-Dobrze Havenie, powiem swoim żeby nie wchodzili na wasze tereny, ale wybaczcie mi teraz. Instynkt nakazuje mi Was opuścić.- Po tych słowach pobiegła jak szalona w kierunku swoich ojczystych terenów. Działo się coś, a ona nie miała wyboru i musiała tam iść.

Nemezis - 2014-04-06 12:01:14

Odprowadził ją jedynie spojrzeniem. Nie miał zamiaru jej upominać o tym, że spotkanie kończy się gdy każdy z przywódców tak zadecyduje a nie wtedy, gdy jeden z nich ma taką zachciankę. W tym momencie szacunek do klanu natury spadł na samo dno, zaś ten do klanu ognia wzrósł dwukrotnie.
- Cóż, najwidoczniej Twoja stara znajoma nie ma do nas szacunku skoro odchodzi stąd bez pytania, najwidoczniej nie zasługuje na bycie przywódcą i jeżeli postawa jej się nie zmieni wszyscy zadecydują o obaleniu jej. - rzekł nieco rozdrażniony. Cóż, skoro tamta nie poczekała na wymogi klanu natury to Haven i klan wody nie musi stosować się do jej. - W takim razie Kamirah, czego od nas oczekujesz?

Yvette - 2014-04-06 12:07:41

Klan natury zachowywał się co najmniej dziwnie. Najpierw ten mały nieproszony gość, który próbował podsłuchiwać, potem każdy po kolei poszedł na polowanie, w środku zebrania, jakby to była jakaś restauracja i wolna chwila dla wszystkiego. A teraz Lishia po prostu odeszła, nie czekając nawet na końcową decyzję, między jej klanem i ognia.
Może teraz i faktycznie, była to rozmowa tylko tych klanów, aczkolwiek niewykluczone było to, iż Kamirah może też mieć jakieś wymagania wobec klanu natury, a teraz...
- To jest wolne spotkanie towarzyskie, czy spotkanie przywódców i decyzje, o zakończeniu wojen, bądź zawarcia sojuszy? - Zpaytała ni stąd ni zowąd, odprowadzają Lishie spojrzeniem.

Lishia - 2014-04-06 23:08:15

Była już bardzo blisko Skał pokoju. Z oddali widziała zarysy Havena, Yvette i Khamiry. Przycupnęła, by wymyślić jak się z tego wyplątać. Obawiała się, że jej nie zrozumieją, że wezmą ją za puszącą się idiotkę. Ale ta sprawa nie mogła pozostać niewyjaśniona. Stała jeszcze tak przez chwilę, wiatr na szczęście wiał od przeciwnej strony, więc nikt nie miał szans jej wyczuć. W końcu wstała, rany znowu zaczęły dawać się we znaki, zasyczała i powoli podeszła do przywódców. Opuściła łeb i ogon, by pokazać jak bardzo jej ta sytuacja nie odpowiada i z wstydem w głosie powiedziała -Wybaczcie mi moje zachowanie. Nie wiem jak Wam to wytłumaczyć....Może powiem prosto z mostu; mam podejrzenia, że w moim lesie, i ogólnie na terenach klanu natury, są jakieś złe duchy, zjawy czy coś w tym rodzaju, które najwyraźniej potrafią opętać kogo tylko zechcą. Obawiam się że chcą się nas pozbyć. Nie wiem czy tylko mnie, mojego klanu czy innych też.Jeden z moich ma podobny problem - .Zdawała sobie sprawę, że brzmi to niedorzecznie lecz to było naprawdę straszne. -Więc jedynie proszę Was o to, byście zapomnieli o tym, oraz wybaczyli mi moje niedorzeczne zachowanie- Miała nadzieję że te słowa wystarczą. Nie była dobra w tłumaczeniu się. Cały czas trzymała głowę i ogon nisko, nie czuła się "komfortowo", wiedziała że ktoś może wybuchnąć, że może być za tym by wyrzucić ją z rangi dowódcy. Błagała w duszy, by jej przebaczyli.

Nemezis - 2014-04-07 09:42:23

- Niepotrzebnie wracałaś, zebranie i tak już kończymy. A jeżeli na Twoim terenie znajdują się złe duchy, pójdź do tej różowej jaszczurki, która pali okoliczne lasy. Kończymy to spotkanie przywódców. - mruknął, po czym odszedł na swoje tereny.

Yvette - 2014-04-07 14:08:30

Z niezadowoleniem zeskoczyła ze skały, na które siedziała. Spotkanie zakończyło się, ale stosunki między jej klanem i ogniami był nadal niepokojący.
Jednak zainteresowało ją tłumaczenie Lishi i odpowiedź Haven'a. Słyszała pogłoski, iż jakieś tajemnicze stworzenie pojawiło się na terenach niczyich. Nie miała nic ciekawego do zrobienia, a ciekawość nie dawała jej spokoju. Skierowała więc swe kroki w stronę lasów.

Lishia - 2014-04-07 18:51:39

Nie, Haven nie miał racji. Musiała wrócić, nawet jeśli już kończą. Wzruszyła ramionami i odeszła. Może wyjaśni to wszystko na następnym spotkaniu. Pobiegła w stronę granic swoich terenów by je onzakować.

www.komputerdlazielonych.pun.pl www.underworldots.pun.pl www.crazymanagers.pun.pl www.nld.pun.pl www.bezdechowcy.pun.pl